To jedna z tych artystek do której powracam i wciąż mnie ona zachwyca.
Przyciąga tajemnicą i malarskim podejściem do fotografii.
Sarah Moon.
Fotografuje modę, ale nietypowe to zdjęcia. To nie magazynowy glamour do którego przywykliśmy.
Jej zdjęcia są jedyne w swoim rodzaju.
Eleganckie, poetyckie, czasem nieco mroczne, prawie zawsze melancholijne.
Oglądając je bardzo często mamy wrażenie, że znajdujemy się w zupełnie innej przestrzeni i czasie.

 

 

 

 

‘For me, black and white is closer to introspection, to memories, to loneliness and loss, I don’t see the same in colour – it’s another language, a living language.”

“I think of colour as more of a common language. More generous, more open, not transposed, the language of the real. When I shoot flowers or any still life, or fashion, colour forces me to be more abstract, I have to make the effort to transpose it, in order to get closer to what it was that first impressed me’.

‚Dla mnie biel i czerń bliższa jest introspekcji, wspomnieniom, samotności i stracie. Nie widzę tego samego w kolorze – to inny język, żywy język”.

‚Myślę o kolorze jak o wspólnym języku. Bardziej hojnym, otwartym, bez przeniesień, języku rzeczywistości. Kiedy fotografuję kwiaty albo martwą naturę albo modę, kolor zmusza mnie to większej abstrakcji, zmusza do wysiłku by przemienić to [co widzę] po to, by przybliżyć się do tego co pierwsze zrobiło na mnie wrażenie”.

 

 

fot. Sarah Moon

Czarno-białe prace Moon prezentowałam wcześniej tutaj, artystka pojawiła się też w kolorze.
A jeśli jesteście albo w najbliższym czasie będziecie w Londynie, to warto zajrzeć do Michael Hoppen Gallery. Tam właśnie do 4 kwietnia 2014 prezentowane są prace Sarah Moon na wystawie zatytułowanej ‚About colour’. Wystawa prezentuje nowe prace i starsze, ale dotąd niepublikowane.

I like photo na facebooku – zapraszam.