Coraz rzadziej można zobaczyć już takie zdjęcia. Naturalne, pełne swobody, luzu. Zrobione jakby przypadkiem w trakcie jakiegoś przyjacielskiego spotkania, rozmowy.

Zdjęcia ‚niewygłaskane’ photoshopem do granic niemożliwości (czyt. sztuczności), z naturalnym światłem i równie naturalnymi modelami (no, może niezupełnie, bo aktorzy mają jednak to do siebie, że przed obiektywem niemal zawsze grają), w zwyczajnym, zastanym otoczeniu.

 

 

 

 

Z tej naturalności wynika przyjemność ich oglądania.
A druga rzecz to wrażenie przeglądania rodzinnego albumu. Zmieniły się te twarze, wiemy jak wyglądają dziś, ale pamiętamy ich ekranowe wcielenia z dawniejszych czasów. Sentyment.

 

 

 

 

Kim jest autorka tych zdjęć? To Albane Navizet.
Była przez jakiś czas modelką. Pracowała w Paryżu, kariera dobiegała końca. Żeby się nie nudziła mąż sprezentował jej aparat fotograficzny. I tak to się zaczęło. Z czegoś co miało zająć jej czas na chwilę fotografowanie przerodziło się w pasję, a potem pracę.
Z doświadczeń modelki, współpracy z różnymi fotografami Albane wiedziała już kilka rzeczy na temat światła oraz pracy z fotografowaną osobą. To było ważne. Choć miała też pełną świadomość braków wiedzy, które później, już w Kalifornii, szybko zaczęła nadrabiać.

 

 

 

 

W latach 80. znalazła się w Los Angeles. Sąsiad (dyrektor kreatywny Young & Rubicam) dał jej pierwsze zlecenie – kampanię reklamową.
Później przez lata fotografowała znanych ludzi kina i świata rozrywki, pracując dla francuskiego ‚Elle’ i ‚Paris Match’, dla włoskich i brytyjskich magazynów.

 

 

 

 

W swoich kadrach uwieczniła między innymi Gene’a Hackmana, Michaela Douglasa, Eda Harrisa, Jacka Nicholsona, Harrisona Forda, Andie MacDowell, Henry’ego Kissingera, Jacquesa Cousteau, Shirley MacLaine, Johna Hustona, Kim Basinger, Christophera Lamberta, F.F. Coppolę z Sophią i wiele innych sławnych osób.

 

 
Mówi, że dostała dar: oboje jej rodzice byli głusi. Od nich nauczyła się patrzeć i widzieć, dostrzegać.
Więcej o jej pracy można przeczytać tutaj oraz na stronie fotografki.
Piękne, pełne miłości, intymności i ciepła są też jej fotografie z cyklu ‚Men: moments’ czy ‚Love’.

 

fot. Albane Navizet

I like photo na facebooku – zapraszam.