Są fotografowie, wcale może nie wybitni, którzy swoimi zdjęciami nie tylko pokazują otaczającą ich rzeczywistość, ale przekazują coś znacznie więcej.
A to dzięki ich poczuciu humoru połączonemu z niezwykłą spostrzegawczością.
Do takich osób z pewnością należał René Maltête, fotograf francuski (1930 – 2000).

 

 

 

 

Jego fotografie zdają się mówić: patrz uważnie! miej oczy szeroko otwarte!

Francuz z wielką życzliwością przyglądał się światu, łapiąc zabawne chwile. Jego bystre oko zauważało rozmaite koincydencje, przypadkowe połączenia, które on zamykał w kadrze tworząc tym samym celne komentarze czasu i miejsca.

 

 

 

 

Maltête zaczął robić zdjęcia jako 16-latek, by w latach 50-tych XX wieku przyjechać do stolicy Francji i zacząć pracę jako asystent reżysera (pracował m.in. z Jacquesem Tati). Czasy nie były łatwe, więc podejmował się wielu zadań. I cały czas fotografował.
W 1960 roku ukazała się jego pierwsza książka z fotografiami Paryża, potem przyszły kolejne.

 

 

 

Jego zdjęcia chętnie publikowały rozmaite magazyny na całym świecie. I trudno się dziwić, bo w tych zdjęciach oprócz humoru jest też poezja, sympatia do świata i swego rodzaju czułość. I aż chciałoby się zobaczyć więcej i więcej jego zdjęć. Pewna część jego dorobku jest dostępna w internecie – polecam waszej uwadze tę stronę, a w szczególności tę galerię.

 

fot. René Maltête

Dziś to łapanie różnych ciekawych, zaskakujących kadrów to często ulubione zajęcie streetowców (street photography promuje np. galeria in-public, także wspomniana już na tym blogu). I są w tym równie dobrzy, by przypomnieć choćby Matta Stuarta, o którym kiedyś wspominałam tutaj.
Ale to już jakby inna opowieść.

I like photo na facebooku – zapraszam!