A oto inne jego najsłynniejsze zdjęcie.

Zdjęcie, o którym mówił:
‚Nawet jeśli wszystkie moje fotografie by zaginęły i pamiętano by mnie tylko z powodu Dolnego pokładu, byłbym zadowolony’.


W 1907 płynął z Nowego Jorku do Hawru transatlantyckim parowcem Kaiser Wilhelm II.
Nudził się strasznie podczas podróży i wybrał się na przechadzkę po pokładzie statku.
I zobaczył gotowy kadr. Pobiegł po aparat i powstało to zdjęcie.

 

 

Nie jest to jednak zdjęcie dokumentujące falę emigracji przełomów wieków do Stanów.
Podróżujący to robotnicy i rzemieślnicy, którzy dość regularnie kursowali między Europą a Ameryką.

Tyle historia fotografii.
A ja lubię też te jego zdjęcia.

 

 

Piękne światło.
A to scena z Paryża.

 

 

W późniejszym czasie Stieglitz wykonał wiele portretów swojej żony – Georgii O’Keeffe.

 

 

Zrobił też zdjęcia chmur i nieba w serii ‚Ekwiwalenty’. Oto jedno z nich.

 

fot. Alfred Stieglitz

Więcej zdjęć tu i tu. Więcej informacji tu.